Powód: górka na placu
Mój egzamin nie trwał niestety zbyt długo. Na początek usłyszałam pytanie, czy znam zasady. Powiedziałam: "Chyba tak":) (nie wiedziałam o jakie zasady mu wogóle chodzi), na co odparł:" To skoro pani nie zna zasad, to nie mogę przeprowadzić z panią egzaminu":| Szybko powiedziałam, że znam i się zaczęło. Maskę otworzył on. Pokazałam wszystko. Później światła. Spoko. Pojechaliśmy na łuk: kazał mi przygotować się do jazdy i wjechać na ten cały obszar zatrzymania i pojechać do przodu, a potem do tyłu. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie ręczny. Zwolniłam ten hamulec, ale kontrolka nadal się świeciła- szybko się zorientowałam i poprawiłam to (wystarczyło klepnąć, bo nawet o jeden ząbek nie zachaczył:/) Musiałam powtórzyć- poszło gładko. Poten górka- znowu to samo- ręczny. Po tym jak wykonałam zadanie spytał się mnie, czy nie widzę czerwonej kontrolki:/ i kazał powtórzyć. Tutaj już spanikowałam i mi zgasł. Spytał się czy wiem jaki jest wynik egzaminu i czy mimo to chcę jechać na miasto- na obydwa pytania odpowiedź TAK. Zbyt daleko nie dojechałam, bo w ostatniej chwili wydawał mi polecenia. Dojeżdżając do ronda, gdzie samochody już stały w kolejce dowiedziałam się, ze mam jechać prosto- tu akurat masakry nie było, dałam radę. Ale parę metrów za rondem miałam skręcić w lewo w Podwalną. Powiedział mi o tym o wiele za późno i miałam 4 możliwości: gwałtownie zachamować, przejechać na lini ciągłej, albo wymusić pierwszeństwo, albo nie wykonać polecenia. Niestety wymusiłam, ale na samochodzie który ledwo się toczył po ulicy:/ Powiedzmy, że tu na siłę jeszcze można mi wmówić, że wymusiłam, chociaż ja tak nie twierdzę, a kamera, która nagrywa obszar za samochodem nie działała:P Cóż, jutro zapiszę się na następny i zobaczymy co bedzie. najgorsze jest to, że usadził mnie na takim gównie i to już na początku;/