Powód: jazda na czerwonym świetle
No cóż 3 raz oblany, i już 2 chamski instruktor który chciał mnie ujebać. Za 1 razem zajechałem już na plac i stwierdził ze nadużywałem lewego pasa (przy zjeździe z ronda pozostałem na lewym bo na prawym było dużo aut, najdziwniejsze jest to ze zrobiłem to w około połowie egzaminu i dojechałem na plac pewny ze zdałem było ponad 40 min. ale cóż). Egzamin nr.2 ewidentnie tym razem moja wina wydaje mi się że egzaminator był ok, choć byłem bardzo zestresowany ponieważ miałem egzamin o 9.30 i na ok. 9.29 dopiero dotarłem były korki i myślałem ze nie zdążę, moim błędem było to iż skręcałem na 2 skrzyżowaniu w lewo dokładnie z limanowskiego na maratońską był duży ruch stałem chwilę przed światłami 2 razy sygnał zdążył się zmienić no i wjeżdżam: ruszyłem za sygnalizator i czekałem aż auta przede mną zjadą ruszyłem za ostatnim lecz nie zauważyłem że światło się zmieniło(stałem za sygnalizatorem) zostałem wyhamowany, ewidentnie moja wina ale egzaminator był bardzo uprzejmy wytłumaczył mi ze nic nie ma do mojej jazdy ale egzamin musiał przerwać. Dziś katastrofa już 3 raz nie zdany i znów ja za 1 razem wg. minie chamski egzaminator skręcałem warunkowo w prawo, zatrzymałem przed sygnalizatorem, ruszyłem i kazał mi zatrzymać się w zatoczce stacji: wynik negatywny. Cwaniak stwierdził ze przejechałem na czerwonym i nie spojrzałem na sygnalizator, lecz ja spojrzałem zatrzymałem się i jak ruszałem strzałka się jeszcze paliła jestem tego pewien a on stwierdził ze się nie patrzyłem tylko rozglądałem na boki. Chciałem zobaczyć nagranie to powiedział ze muszę iść gdzieś tam i umówić się na spotkanie (a ze mam daleko i pomyślałem ze może się jeszcze coś płaci i dałem sobie spokój) i taki mój los następnego nie ustaliłem bo na razie nie mam kasy. moja przestroga UWAŻAJCIE NA TYCH ******* 3/4 z nich to ******. Życzę wszystkim szczęścia.