Egzamin: Poznań-Wilczak (2010-09-02) - zdany
Zdałam za 10 podejściem, z czym wiąże się mega trauma w tym temacie ;) Zaraz napiszę, z czego to wynika, a do czego doszłam tak naprawdę dopiero po kilku nieudanych podejściach. Przede wszystkim winą obarczam szkołę jazdy, w której robiłam kurs (Poznań), mimo, że im się należy, nie będę ich tu oczerniać, bo nie należę do tego typu osób. Niemniej z pewnością nie będę polecała tej szkoły nikomu a wręcz przestrzegała przed nią. Dlaczego przestrzegała? Nie będę opisywać polityki nauczania w tej szkole, bo skoro nie podaję jej nazwy to i tak to nie ma sensu. Do rzeczy więc - uważam, że zostałam dopuszczona do egzaminu zewnętrznego dużo za wcześnie i tym spowodowane były moje kolejne nieudane podejścia, wielki stres, strata pieniędzy, czasu i rosnąca frustracja. Jako świeżo upieczony absolwent kursu bardzo chciałam już, szybko zdać prawko (jak każdy) ale nie potrafiłam sama siebie ocenić pod względem swoich umiejętności. Wydawało mi się, że jest ok, robiłam jakieś tam błędy, ale (jak to każdy chyba) na początku myślałam, że trzeba spróbować zdać, a nóż się uda. Wielki błąd. Teraz wiem, że nauczyłam się w miarę dobrze jeździć (technika jazdy, wykonywanie zadań, reakcja na sytuacje na drodze, opanowanie stresu) dopiero po około 15 dodatkowych godzinach poza kursem, czyli gdzieś przy moim 7 podejściu do egzaminu. Moja rada w związku z tym jest taka - musicie czuć się na prawdę dobrze za kółkiem, potrafić ocenić, że radzicie sobie z zadaniami ale nie na zasadzie, że może się uda. Podchodzenie do egzaminu wcześniej jest bezcelowe, albo popełnicie masę błędów, albo zje Was stres, poza tym mowa ciała mówi swoje i egzaminator tak na prawdę prawie od momentu zobaczenia Was będzie wiedział, czy poradzicie sobie, czy nie. A mowa ciała wynika z umiejętności. Zatem zostałam dopuszczona do egzaminu zewnętrznego za wcześniej i za to obwiniam szkołę jazdy, bo to ich zadaniem jest ocenienie mnie a wypuścili mnie na egzamin tylko po co, by pozbyć się mnie z kursy (nie tylko mnie) i przyjąć kolejnych kursantów. Sam egzamin, ten za 10 razem wspominam ok, jechałam z egzaminatorem, który ulał mnie za 9 razem. Był chłodny ale rzeczowy, nie złośliwy ani niemiły, nie zagadywał mnie, jedynie wydawał polecenia, ewentualnie krótkie komentarze do zadań. Przy sprawdzaniu płynów i świateł nie zadawał mi dodatkowych pytań, placyk zrobiłam bezbłędnie (jak zawsze zresztą - zawsze ulewałam na mieście), wzniesienie podobnie. Wyjechałam na miasto i popełniłam dwa błędy (nie te same) - raz nie włączyłam kierunkowskazu na zakręcie, i raz nie zastosowałam się do polecenia, tak się zamotałam w jednym miejscu, że zamiast zawrócić na 2 z kolei skrzyżowaniu pojechałam prosto ;) Resztę zrobiłam ok. Miałam wrażenie, że egzaminator dużą uwagę zwracał na technikę jazdy, czyli np. nie przegrzewanie sprzęgła przy postoju, hamowanie silnikiem, odpowiednie przekładanie rąk na kierownicy przy zakrętach. Niby takie drobiazgi a jednak. Jeździłam dokładnie godzinę, wróciłam do ośrodka jakaś taka niezbyt pewna mimo, że nie zrobiłam żadnego dużego błędu, chyba wolałam się nie cieszyć za wcześnie ;) No ale wynik POZYTYWNY, wielka radość, po tylu podejściach - możecie sobie to wyobrazić :D Poprzednie podejścia wspominam niezbyt dobrze, oprócz tego, że robiłam poważne błędy przez pierwsze powiedzmy 5 podejść, egzaminatorzy od razu na wejściu sprawiali wrażenie, jakby mnie chcieli ulać (może to mowa ciała;) Za każdym razem, oprócz tego 9 i 10 podejścia miałam innego egzaminatora i tylko jeden był miły i sympatyczny, dodawał otuchy i uspokajał gdy widział, że mnie stres je. Więc generalnie myślę, że dużą rolę w tym, czy zdacie ma to także, na kogo traficie i jaki ma dzień. Generalnie jednak najważniejsze są umiejętności i opanowanie nerwów i tych umiejętności i spokoju życzę wszystkim zdającym, w Poznaniu i nie tylko. Przede wszystkim, nie poddawajcie się, bierzcie dodatki ale zdawajcie do skutku!:) Wiem, ze to boli i kosztuje dużo czasu i kasy, ale warto:) Także dla swojego spokoju - mieć poczucie, że się umie jeździć a nie, że się zdało fuksem:) Pozdrawiam!
