Egzamin przebiegł tysiąc razy fajniej niż mogłam się tego spodziewać. Strasznie się stresowałam przed egzaminem, ale stres minął, gdy poznałam pana egzaminatora. Bardzo sympatyczny człowiek. Podczas jazdy żartował troszkę, ale nie rozpraszał. Miałam mały problem z wbiciem się na rondo (takie malutkie, z wysepką z kostki) koło stacji Statoil chyba i już już chciał mnie chyba oblać ale ja już chyba w ostatniej chwili wyjechałam. Nie zrobiłam żadnych błędów, oprócz jednego potknięcia z tym rondem na mieście, którego mi nie zapisał. A no i mi silnik zgasł na "górce" na placyku ale pan zażartował że pewnie się jeszcze silnik nie zdążył rozgrzać, fakt że mi zapisał błąd na placu, ale za to przy drugiej próbie pochwalił mnie za sprawne ruszanie. Nie napiszę dokładnie które ulice 'zwiedzałam' bo, serio, byłam tak przejęta że nie pamiętam ;)) Na pewno zajrzałam na rondo pod Makro, byłam na krzyżówce Wolska/Łęczyńska. No a parkowałam właśnie na Statoilu, bo nie było miejsca na parkingach osiedlowych. Yyy..a. A zawracałam na Słowiczej :)) Na koniec dostałam w prezencie alkomacik i pochwałę za bardzo sprawną, dynamiczną jazdę.