Egzamin na prawo jazdy

Sty27

Egzamin: Warszawa-Powstańców Śląskich (2012-01-27) - oblany

Dodany przez: J.Dodaj komentarz

PowĂłd: :)

Pierwsze podejście do egzaminu praktycznego. Egzamin mialałam na godzinę 06.00. Wylosowano mnie o 06.10. Na placu musiałam wskazać światła mijania oraz olej silnikowy i opisać jak się go sprawdza. Łuk wykonałam, ale egzaminator kazał powtórzyć (w sumie nie wiem dlaczego? nie potrąciłam słupka, widocznie najechałam troche na linie). Powtórzyłam, było okej. Górka bez problemu. No i wyjazd na miasto. Z WORDu jechaliśmy w lewo i na światłach znowu w lewo. Nie opiszę dokladnej trasy, bo niestety nie pamiętam. Parkowanie prostopadłe przodem między dwoma samochodami, ale było wystarczająco dużo miejsca, więc poszło bez problemu :). A na czym oblałam? Z własnej głupoty. Tak powtarzałam sobie w duchu, żeby pamiętać o zatrzymaniu na STOPie, że przedobrzyłam ;/ Miałam zielone światło i znak stop. I oczywiście się tam zatrzymałam. NAJPIERW sygnały świetlne POTEM znaki! Teraz będę o tym pamiętać. Później to już w ogóle... zatrzymałam się na czerwonym świetle mimo, że mnie nie dotyczyło ;/. Czyli dwa razy błędny przejaz przez skrzyżowanie. Egzaminator poinformował mnie, że wynik egzaminu negatywny i powiedział, że mogę kontynuować jazdę do ośrodka, ale nie będzie to już miało wpływu na wynik. Po zakończonym egzaminie dokładnie wytłumaczył mi moje błędy i tyle. Podsumowując: egzaminator generalnie w porządku. Mówił tyle ile powinien. Wystarczająco wcześnie informował mnie gdzie mam jechać. Jeździłam jakieś 40 minut, zostało mi już chyba tylko zawracanie, no ale niestety... Godzine miałam całkiem dobrą. Było jeszcze ciemno, ale mały ruch. Brak pieszych itd. Pamiętajcie, żeby się nie stresować. Ja się niby nie denerwowałam, ale jak tylko wsiadłam do samochodu to obie nogi zaczeły mi latać. No ale to i tak nie miało wpływu na wynik egzaminu, oblałam przez własną głupotę i niedouczenie. Pozdrawiam :)

Komentarze

Nowy komentarz