Egzamin: Warszawa-Odlewnicza (2010-09-16) - oblany
Powód: pole zatrzymania - łuk
Oblałam na placu. Miałam wyjątkowego pecha: rano piękna pogoda, a gdy mnie wyczytali, zerwała się wichura tuż przed oberwaniem chmury. Tyczki latały na wietrze jak źdźbła trawy. Skutek: najechałam na linię. W drugim podejściu zderzak wystawał kilka cm poza pole zatrzymania pojazdu, ale gdyby nie to, skończyłoby się pewnie tak samo jak w pierwszej próbie. A potem przyszło masakryczne oberwanie chmury - ściana wody, więc pewnie i tak oblałabym na mieście. Takie są skutki uczenia się sposobem na tyczki. Bardziej martwi mnie to, że dzień przed egzaminem wjechałam pod prąd, usiłując skręcić w lewo z pasa do jazdy w przeciwnym kierunku. Gdyby nie instruktor, który szarpnął za kierownicę jakieś 2 sekundy przed zderzeniem, zabiłabym siebie, instruktora i tego nieszczęśnika z naprzeciwka, więc najwyraźniej wichurę zesłał Najwyższy, który uznał, że nie nadaję się jeszcze na kierowcę. Następne podejście 7 października.

Errata: egzamin był 16.09 ok. 12.45